Analiza

Czym się kierować?

W każdej trudniejszej kwestii, z którą mamy w życiu do czynienia, warto powierzyć swój problem komuś, kto specjalizuje się w ich rozwiązywaniu. Podobnie jak w medycynie (gdzie wybieramy lekarza o określonej, interesującej nas specjalizacji), tak i w problemach prawnych trzeba wybrać prawników znających się dobrze na określonej „chorobie”.

Warto przede wszystkim wybrać kancelarię, która specjalizuje się w procesach „frankowych” i posiada rzeczywiste doświadczenie, zdobyte na sali sądowej w tego typu sprawach. Im dłużej kancelaria zajmuje się problemem kredytów „frankowych”, tym większe prawdopodobieństwo, że dobrze zna się na tym, czym się zajmuje. Doświadczenie to nie tylko obycie z salą sądową  - dobry prawnik powinien czuć się na sali jak „ryba w wodzie”. To także znajomość taktyki poszczególnych banków, znajomość sposobów działania poszczególnych prawników przeciwnej strony, znajomość sposobu rozumowania poszczególnych sędziów, a nawet skuteczne przesłuchiwanie pracowników banków, pośredników czy biegłych i wiele innych kwestii. Zdobycie tej wiedzy zajmuje dużo czasu i wymaga wysiłku - nie ma tu drogi na skróty. Dlatego rzeczywiste doświadczenie jest tak ważne.

Kancelaria Mazur i Wspólnicy może pochwalić się zarówno specjalizacją, jak i ugruntowanym doświadczeniem w procesach przeciwko bankom „frankowym”. Już w 2015 roku na łamach Rzeczpospolitej zapowiadaliśmy, że ‘Frankowicze wygrają w sądach”.

Naszym doświadczeniem dzielimy się od wielu lat, w różnych mediach:

Dlaczego specjalizacja jest tak ważna?

Nasza Kancelaria już wiele lat temu podjęła decyzję, że całą swoją uwagę skoncentruje na rozwiązaniu w Polsce problemu kredytów pseudofrankowych.

Była to bardzo dobra decyzja, która bezpośrednio przekłada się na jakość naszej pracy, na naszą skuteczność i na poziom zadowolenia naszych Klientów z końcowych wyników podjętych działań:

- mecenasi doskonale poruszają się w materii, którą się zajmują – inaczej mówiąc o kredytach pseudofrankowych wiedzą wszystko,

- doświadczenie zdobywane w konkretnej sprawie bezpośrednio procentuje w sprawach wszystkich innych Klientów (np. uzyskanie zeznań świadka, które pogrążają bank, może przełożyć się na wszystkie inne sprawy prowadzone przeciwko temu bankowi),

- mecenasów nie rozpraszają zadania z innych dziedzin i cały swój czas i uwagę mogą poświęcić tematyce kredytów pseudofrankowych,

- duży zespół prawników skupionych na kredytach pseudofrankowych pozwala nam na regularne „burze mózgów”, pogłębioną analizę orzecznictwa i trendów, a także aktywne reagowanie, gdy strategia procesowa wymaga dostosowywania do zmieniającej się rzeczywistości.

Jakie znaczenie ma wybór doświadczonych prawników?

Jeśli wyłącznym priorytetem jest cena, to doświadczenie nie ma znaczenia. Taki model stosują np. pośrednicy udający kancelarie prawnicze (szczególnie spółki z o.o.) - mamią "Frankowiczów" niską ceną, na wstępie zatrzymują wysoką prowizję (pierwsze płatności od klienta zatrzymują w całości dla siebie), a na rozprawy wysyłają praktykantów. W tym modelu "może się uda, a może nie" (rezultat nie ma znaczenia, ważna jest prowizja za nagonienie klienta).

Jeśli priorytetem jest uzyskanie jak największego prawdopodobieństwa wygranej, wówczas doświadczenie ma znaczenie. Proces sądowy bywa dynamiczny, a mecenas ma niekiedy kilkanaście sekund na podjęcie decyzji.

Sami zresztą kilkukrotnie wygraliśmy z bankiem, ponieważ bank przysyłał na rozprawy niedoświadczonych prawników (specjalistów z innych dziedzin prawa). Taki typ prawnika, sparaliżowany naszą niespodziewaną czynnością procesową, nie wiedział jak ma zareagować, wskutek czego oświadczał sądowi, że "podtrzymuje dotychczasowe stanowisko", co było klasycznym błędem (było sprzeczne z interesem banku). Tego typu postawa nie wynika z braku wiedzy prawniczej (takowa pewnie była szeroka w innych dziedzinach prawa), ale wynika właśnie z braku przeżycia podobnych sytuacji w przeszłości, czyli doświadczenia.

Nasze kodeksy etyki (adwokackie i radcowskie) zakazują nam publicznego piętnowania oponentów lub konkurencji, w tym podawania nazwisk. Dlatego przykład starcia się doświadczenia z mniejszym doświadczeniem oponentów (notebene prawników znakomitych w innych dziedzinach) ograniczymy do opisywanego już w prasie naszego wyroku z 2018 roku, który dotyczył kredytu na 125.000 złotych, a którego kwestie formalne (w tym możliwość wydania wyroku) oparły się o 19 groszy (artykuł poniżej):

Jeżeli na sali sądowej nagle pojawia się nowy dokument lub nowe żądanie lub nowa informacja, tylko prawnik doświadczony w tego typu sprawach będzie wiedział, jak należy się zachować (czy np. uznać twierdzenie strony przeciwnej? czy może jednak zaprzeczyć? a może cofnąć jedno ze swoich żądań? czy może jednak zgłosić jakieś żądanie dodatkowe?).

Owszem, jeśli kredytobiorca będzie mieć szczęście (np. trafi na dwa sądy dwóch różnych instancji z przychylnymi sędziami w każdym z nich, a przy tym prawnicy banku będą w sprawę niezaangażowani), wówczas może wygrać sprawę pomimo asysty niedoświadczonego prawnika. Jest to jednak rodzaj hazardu.

Czy każda „kancelaria” jest kancelarią?

Pozywanie banków stało się w ostatnich latach powszechne, a nawet „modne”. W rezultacie pojawiły się również dziesiątki firm o podejrzanym profilu lub reputacji.

Można zaobserwować prawdziwy wysyp firm, które twierdzą, że specjalizują się w sprawach „frankowych” (wiele tych firm nawet nie jest kancelariami prawniczymi). Trudno nie odnieść wrażenia, że wiele z nich tak naprawdę dopiero zaczyna zajmować się takimi sprawami (albo dopiero planuje składanie pierwszych pozwów), a oprócz spraw „frankowych” zajmuje się wieloma dziedzinami, a czasem zajmuje się dosłownie wszystkim.

Prawie zawsze tego typu podmioty nie posiadają doświadczenia, kompetencji i wiedzy. A zatem jedynym elementem, którym mogą konkurować na rynku, jest cena. Dlatego jeżeli widzą Państwo podejrzanie niską cenę, należy tą firmę sprawdzić potrójnie. Albo poczwórnie. Aby nie dać się oszukać, jak było to opisywane w tej sprawie

albo np. w tej sprawie

albo np. w tej sprawie.

Polskie prawo zezwala każdemu na założenie “kancelarii” – wystarczy złożyć wniosek do ewidencji lub rejestru i na drugi dzień można uważać się za “prawnika” i posiadać “kancelarię”. Są również takie “firmy”, które nawet nie posiadają statusu prawnego (nawet nie są zgłoszone do żadnego rejestru).

Można natrafić też na taką “kancelarię prawną”, która zajmuje się… udzielaniem kredytów bankowych. Taki przypadek nagłośnił Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na początku kwietnia 2018 r. (więcej informacji na stronie UOKIK).

Na forach internetowych poruszających tematykę kredytów pseudofrankowych pojawiają się ostrzeżenia, że niektóre firmy mogą być tzw. “koniem trojańskim” banków, tj. tworem, który ma zebrać jak największą grupę kredytobiorców (np. kusząc niską ceną), a następnie zawrzeć w imieniu kredytobiorców zbiorową ugodę, która będzie korzystna wyłącznie dla banków. Niestety, technicznie jest to możliwe, dlatego zalecamy korzystać z usług licencjonowanych prawników.

Ile spraw wygraliście?

Pytanie wynika z reklam zalewających Internet i świadczy o niezrozumieniu materii. Dlatego śpieszymy z obrazowym wyjaśnieniem:

To tak jakby wsiadając do taksówki zapytać kierowcę, ile razy dowiózł pasażerów.

Nikt o to nie pyta żadnego taksówkarza, a przecież wsiadając do samochodu prowadzonego przez obcego kierowcę powierza się nieznajomej osobie najważniejszy element - własne życie!

Zresztą zastanówmy się, jaka wartość byłaby dla pytającego satysfakcjonująca: 1.000, 5.000, czy może 50.000 pasażerów? Jeśli nawet jeśli wartość 50.000 jest satysfakcjonująca, to czy ma być pominięty fakt, że taksówkarz jeździ niebezpiecznie i rozbił 5 aut? Czy oprócz pytania o ilość dowiezionych pasażerów, można pominąć pytanie o miasto, w którym dotychczas jeździł? A jeśli taksówkarz wywoził pasażerów w pole i tam ich zostawiał, to czy można to uznać za zrealizowane kursy?

Powyższa analogia jest aktualna w sprawach sądowych, również dotyczących kredytów pseudofrankowych. Nie wchodzimy w rywalizację w przedmiocie "ilości spraw", bo zawsze nasze liczby byłyby mniejsze od firm, które mogą stosować kłamstwo (jeśli my jako Kancelaria napiszemy 450, to naganiacz bezkarnie może napisać 1.450, gdyż nie podlega żadnym kodeksom etyki i w praktyce "nie ma na niego żadnego paragrafu").

Zachęcamy do regularnego odwiedzania naszej sekcji AKTUALNOŚCI - tam podajemy informacje o ciekawszych wyrokach (przytaczamy je głównie jako dowód, iż sądy działają, tj. wydają wyroki w sprawach "frankowych" mimo braku uchwały Sądu Najwyższego, zapowiadanej na 2 września 2021 r., a ostatecznie odwołanej).

Co wyróżnia Kancelarię Mazur i Wspólnicy?

Zespół Kancelarii specjalizuje się tylko i wyłącznie w sprawach kredytów „frankowych”. Nie zajmujemy się innymi dziedzinami. 

Posiadamy realne wieloletnie doświadczenie w sporach z bankami - o naszych pierwszych prawomocnych sukcesach już z 2016 roku można poczytać tutaj [kliknij]. A rekomendacje naszych Klientów po prawomocnych wyrokach publikowaliśmy już w 2018 roku [kliknij].

Nasze działania poparte są wymiernymi rezultatami - zachęcamy do śledzenia informacji o naszych bieżących ciekawszych wyrokach w sekcji AKTUALNOŚCI.

Nasze usługi są droższe względem średniej cenowej konkurencji, ale nie zastawiamy na Klientów pułapek niespodzianek (jak np. taka "kancelaria" frankowa [kliknij] albo też ta "kancelaria" frankowa [link] lub takowa "kancelaria" frankowa [klik] lub jak np. taka "kancelaria" frankowa [kliknij] oraz jak dziesiątki innych powstających niczym grzyby po deszczu).

Aczkolwiek - paradoksalnie - po podliczeniu wszystkich opłat ukrytych przez pseudokancelarie (głównie spółki z o.o.), nasze usługi często są dużo tańsze.

Rozumiemy doniosłość spraw naszych Klientów: na rozprawach sądowych stawiają się nasi doświadczeni mecenasi (a nie np. młodzież urodzona po roku 1997, jak to zdarza się u konkurencji); pisma procesowe są przygotowywane przez mecenasów; naszym priorytetem jest prowadzenie sprawy i w sytuacjach losowych (np. niezawiniona utrata pracy) odraczamy nasze honorarium.

Jesteśmy silni i niezależni do tego stopnia, że nawet prezesi banków poświęcają czas na publiczne dyskusje z naszymi wypowiedziami [link].

Kto dokonuje wyliczeń do pozwu – Klient czy Kancelaria?

My dokonujemy wszelkich wyliczeń, a nie Klient (wiemy, że niektóre kancelarie zaniżają cenę swojej usługi, a potem obarczają Klienta wyliczeniami oraz wszelkimi późniejszymi uzupełnieniami tych wyliczeń).

Przedstawiamy sądowi dwojakiego rodzaju wyliczenia: wyliczenie kwoty należnej Klientom w przypadku unieważnienia, a także wyliczenie kwoty należnej Klientom w przypadku "odfrankowienia" (to znacznie trudniejsze). Posiadamy własny Zespół ekonomistów, który ma profesjonalną ugruntowaną wiedzę w tym zakresie, dysponując przy tym odpowiednimi narzędziami i modelami ekonomicznymi. 

Wiemy, iż w niektórych kancelariach Klient jest proszony, aby samodzielnie wyliczył swoje roszczenia lub aby zlecił te czynności podsuniętemu przez kancelarię specjaliście (za dodatkową opłatą). W naszych sprawach wyliczenia realizujemy my (w cenie usługi).

Czy mogę przenieść do mec. Mazura sprawę od innej kancelarii?

Zwykle to się nie udaje. To nie jest bowiem tak proste, jak przeniesienie numeru komórkowego. Mamy z tym kilka problemów:

  • Mogą mieć Państwo trudności z uzyskaniem od innej kancelarii informacji i dokumentów (szczególnie jeśli w sprawę zaangażowany jest łańcuszek pośredników i nawet nie wiedzą Państwo, który prawnik z którego miasta zajmuje się Państwa sprawą).
  • Uiszczone przez Państwa honorarium innemu prawnikowi być może przepadnie (a z pewnością przepadnie, jeśli zawrą Państwo umowę z pomocą pośrednika, który konsumuje prowizję).
  • Będziemy mieć dylemat, czy należy cofnąć pozew złożony przez inną kancelarię (o ile inna kancelaria go złoży), gdyż cofnięcie może spowodować, że sprawa wróci w sądzie „na początek kolejki” oraz może spowodować poniesienie przez Państwa kosztów sądowych za wycofaną sprawę.
  • Państwa sprawa może być niemożliwa do cofnięcia (w trakcie trwającego procesu bank może już nie wyrazić zgody, wiążąc Państwa w sprawie, która np. ma źle skonstruowany pozew [co na szczęście zdarza się coraz rzadziej]).
  • Jeżeli zdecydujemy się nie cofać pozwu złożonego przez inną kancelarię, to nasze pisma rozszerzające argumentację (czyli pisma uzupełniające pozew innej kancelarii) potencjalnie mogą zostać uznane przez sąd za formalnie spóźnione i nawet mogą zostać zwrócone. Wtedy jako prawnicy musimy prezentować sądowi argumentację innej kancelarii (z reguły argumentację nędzną - wszak gdyby była ona inna, wówczas Państwo raczej byliby zadowoleni i nie byłoby potrzeby zmieniać kancelarii).